Gdzie rodzą się sportowe gwiazdy?

 

Śledząc życiorysy największych herosów współczesnego sportu odpowiedź staje się banalnie prosta. Sportowe talenty wyrastają tuż obok. Choćby w małej miejscowości, w środowisku lokalnym, gdzie sportową karierę początkują podwórkowe gry i zabawy. To tam dzieciaki ścigają się między sobą, grają w ,,gałę lub „trzepakową” odmianę siatkówki.
 

Nie inaczej jest w Rzeczycy, gdzie zorganizowała się grupa nastoletnich chłopców, zafascynowanych sportem od najmłodszych lat. Jest ich 14: P. T. i A. Anteczek, D. Baran, P. Bąk, P. Burchart, Sz. Grot, A. i A. Kobaccy, P. Morawski, K. Socha. G .Ślązak, R. Zarychta i M. Żądło. Widać, że chcą to robić, starają się znaleźć na sport czas i czerpią z niego wielkie przyjemności. Ich talent i zainteresowania stara się rozwijać Urząd Gminy na czele z Wójtem oraz kierownikiem Gminnego Ośrodka Kultury.
 

W ramach reaktywowanego wiosną 2003r. Ludowego Związku Sportowego pod przewodnictwem Mirosława Cholewy, została utworzona sekcja siatkówki. Zawodników dobrał Rafał Strawiński, trener i nauczyciel tutejszego gimnazjum, który wielu z nich poznał na lekcjach wf. Sam też mimo trudności organizacyjnych postanowił poprowadzić dobrze zapowiadającą się drużynę.

– Na początku było ciężko, prawie w ogóle nie graliśmy. Czasem 2-godzinne zajęcia bez piłki kosztowały naprawdę dużo wysiłku – wspomina jeden z zawodników.
Jednak oni wiedzieli, że aby coś osiągnąć, potrzebne jest poświęcenie. Dlatego nie narzekali na wymagające treningi wytrzymałościowe oraz żmudne ćwiczenia podstawowych zagrań.
 

Obecnie drużynę stanowi: 3 studentów, 5 gimnazjalistów i 6 licealistów. Choć niektórym ciężko jest pogodzić zajęcia LZS z nauką lub pracą, 2-letnia działalność młodzieżowego LZS-u ma już za sobą pierwsze sukcesy. Dwukrotne III miejsce na zawodach rejonowych Ludowych Związków Sportowych w Opocznie oraz I miejsce na zawodach międzygminnych w Czerniewicach jest tego dobrym przykładem.
 

Ale młodocianych fascynatów sportu nie zaspokajały cotygodniowe treningi siatkówki. Latem 2003r. postanowili z innymi miejscowymi chłopakami założyć drużynę piłki nożnej i wybudować własne boisko w miejsce dotychczasowego „dzikiego pola”. Trzeba przyznać, że i w tym dziele popisali się wielką inwencją i zapałem. Gminną działkę, do pasa porośniętą trawą wycięli i wyrównali. Potem postawili bramki i oznakowali linie. Na wszystkie potrzebne rzeczy złożyli się z własnej kieszeni. Codziennie o umówionej godzinie zbierali się, żeby pograć. Ot, zwyczajna chłopięca potrzeba. Dodatkowo w cieplejsze dni jeździli nad Pilicę żeby popływać.
 

Innym ich ubiegłorocznym pomysłem było zorganizowanie podwórkowego boiska do siatkówki, ograniczonego kredą i krawężnikami. Siatka została zawieszona od słupka przy płocie do poręczy schodów.
 

Można by zadać pytanie, jakim cudem starczało im czasu i siły na normalne życie, skoro w tym samym roku, co drugi dzień spotykali się także na boisku do siatkówki plażowej, żeby 15 a 19, niekiedy w 30-o stopniowym upale rozegrać mecz w ramach lokalnych rozgrywek GOK-u? I jak to się stało, że wszyscy w końcowym podsumowaniu turnieju obsadzili najwyższe miejsca? A przecież są oni normalnymi nastolatkami, lubiącymi dobrą zabawę i fajne imprezy. Mają swoje dziewczyny i nie stronią od pomocy rodzicom. W tym wszystkim także dobrze się uczą i stanowią paczkę zgranych przyjaciół.

 

Czy to wystarczająca rekomendacja na sportowe talenty? To w końcu tylko grupa chłopców, którzy zwyczajnie lubią sport. A może tak właśnie rodzą się gwiazdy? Może wystarczy zdołać ich dostrzec i stworzyć im odpowiednie warunki dla rozwoju?

Szukajmy zatem takich talentów, bo one są blisko, na wyciągnięcie ręki. Już teraz są dla wielu powodem do dumy, a mogą być jeszcze większym.