Gdańsk zdobyty!

Najlepszym zawodnikiem spotkania w Ergo Arenie wybrano Mariusza Wlazłego.

Drugi półfinałowy pojedynek lepiej rozpoczęli siatkarze PGE Skry, którzy na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Bardzo dobrze w to spotkanie wszedł Mariusz Wlazły. Kapitan bełchatowian sprawiał miejscowym mnóstwo problemów, zarówno w ataku jak i na zagrywce. Ale Lotos nie zamierzał się poddawać, tym bardziej, że w swoich szeregach miał znakomitego Mateusza Mikę. Podopieczni Andrei Anastasiego grali jednak w kratkę. Świetne akcje przeplatali zupełnie nieudanymi. Bełchatowianie byli zdecydowanie bardziej czujni i kontrolowali wynik meczu. Na kolejnej przerwie mieli już pięciopunktową przewagę. Tuż po powrocie na boisko Andrzej Wrona zablokował rywali i było już jasne, że w tym secie PGE Skrze krzywda się nie stanie. Zwłaszcza, że gospodarze wciąż popełniali sporo niewymuszonych błędów i fatalnie prezentowali się na zagrywce.

W drugim secie obraz gry kompletnie uległ zmianie. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat i swój plan konsekwentnie realizowali. Po pierwszej przerwie technicznej gospodarze odskoczyli na 11:8 i z każdą minutą powiększali swoją przewagę. Z siatkarzy PGE Skry zeszło powietrze i nie byli w stanie odmienić losów tej partii. Przypomniał się trzeci set z Perugią, gdzie bełchatowianie też przegrywali bardzo wysoko, ale wejście Michała Winiarskiego odmieniło drużynę. Tym razem Miguel Falasca nie miał takiego „dżokera” w swojej talii. Winiar w ogóle nie znalazł się w składzie na ten mecz. W drugim secie bełchatowianie byli bezradni i zdobyli zaledwie 16 punktów.

Podrażniona PGE Skra szybko wzięła się w garść i trzecią odsłonę meczu rozpoczęła od prowadzenia 4:0. Po pierwszej przerwie technicznej bełchatowianie prowadzili już sześcioma punktami, ale seria silnych serwisów Sebastiana Schwarza zapoczątkowała pogoń gospodarzy, którzy doprowadzili do stanu 15:16. Lotos mógł wyrównać, ale po niesamowitej wymianie Schwarz trafił w aut. W końcu jednak dopięli swego i dopadli bełchatowian w końcówce seta doprowadzając do remisu 22:22. W grze na przewagi zwycięstwo przyjezdnym zapewnił niezniszczalny Mariusz Wlazły.

Najbardziej wyrównany był czwarty set. Obie drużyny grały cios za cios i prezentowały siatkówkę na najwyższym poziomie. Przy stanie 14:14 na pole zagrywki wszedł Nicolas Uriarte i wyprowadził bełchatowian na dwupunktowe prowadzenie. Po chwili Wojciech Włodarczyk podwyższył na 20:16. Lotos jeszcze ambitnie walczył, ale mistrz Polski dowiózł to prowadzenie do końca.

Lotos Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 1:3 (18:25, 25:16, 26:28, 22:25)

Lotos: Falaschi, Schwarz, Gawryszewski, Troy, Mika, Grzyb, Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz, Wierzbowski.

PGE Skra: Uriarte, Marechal, Kłos, Wlazły, Conte, Wrona, Tille (libero) oraz Piechocki, Brdjović, Muzaj, Włodarczyk, Lisinac.

Źródło: www.skra.pl