Gromadowski: PGE Skra patrzy w górę, nie w dół

0
182
Jak upłynął Ci pierwszy tydzień w nowym klubie?

– Długo czekałem, żeby "na poważnie" się zmęczyć. Od trzech lat mam wolne wakacje i szczęście w nieszczęściu, ale przez te wolne miesiące ciężko poradzić sobie z systematyczną i regularną pracą. Czekałem na ten start przygotowań. To taka praca od podstaw. Przechodzimy teraz trening obwodowy, ćwiczenia stacyjne. Ostatnio było ich szesnaście. Po tych zajęciach mamy w planie 20-minutowy bieg. Nie wygląda to poważnie, ale pracę czuć już w mięśniach.

Przez te trzymiesięczne wakacje zdążyłeś zatęsknić za siatkówką?

– We Wrocławiu mam znajomych, którzy od czasu do czasu wynajmują salę. Czasem zapraszają mnie, żeby pograć na pełnym relaksie. Na plażówkę nigdy nie daję się naciągnąć. Poza tym rower i pływanie, ale przede wszystkim zrobiliśmy sobie z żoną objazdówkę po południu Francji. Było dużo ruchu, bardziej turystyczne klimaty. Odpocząłem.

Z którymi siatkarzami PGE Skry spotkałeś się już wcześniej na boisku?

– Kiedy grałem w Paryżu dwa razy spotkałem się z Nico Marechalem. We Francji jest taki fajny zwyczaj. Na każdej hali jest sala bankietowa, gdzie odbywa się drobny poczęstunek, czasami nawet przy lampce wina. Tam zawodnicy na spokojnie mogą porozmawiać. W lidze Pro A ten zwyczaj występuje praktycznie wszędzie. Nie widziałem tego nigdzie indziej. Można sobie na luzie pogadać, a nie gdzieś za winklem czy pod autokarem. Dobrych parę lat temu spotkałem się też w A2 z Facundo Conte. Grał wtedy w Catanii. Z każdym gdzieś się spotkałem, ale teraz będzie czas poznać wszystkich lepiej.

W zespole PGE Skry stworzysz duet atakujących z Mariuszem Wlazłym. To trudne zadanie, poradzisz sobie z oczekiwaniami?

– Na pewno nie tylko Mariusz, ale i inni zawodnicy z pierwszej szóstki będą dostawali momenty na odpoczynek i będzie trzeba ich zastąpić. Ja być może też otrzymam do rozegrania swoją pulę meczów. Każdy z rezerwowych będzie miał swój udział. Taka jest specyfika nowego sezonu, będzie bardzo dużo grania w krótkim odstępie czasu: PlusLiga, Puchar Polski, Liga Mistrzów. PGE Skra patrzy w górę, nie w dół. Oczekiwania jak co roku są duże, takie, aby do tej galerii w hali Energia, na którą teraz patrzę, dołożyć kolejne plakaty i rozpocząć drugi rząd klubowych sukcesów. Może uda się w tym sezonie. Z takim nastawieniem przyjąłem tę ofertę.

Jak podoba Ci się pomysł promowania siatkówki w Anglii i udział zespołu w turnieju London Legacy Volleyball Cup?

– Myślę, że Anglia jest silnie nasiąknięta piłką nożną. Aczkolwiek takie próby promocji są fajną inicjatywą. Wszyscy wiemy, że możemy liczyć na doping ze strony Polonii.