Pół roku temu mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego przeczytał w prasie ogłoszenie hiszpańskiego przedstawiciela firmy sprowadzającej cytrusy, dotyczące naboru do pracy w charakterze kierowców. Ponieważ oferta wydawała się atrakcyjna, mężczyzna zgłosił się do gorzowskiego pracodawcy. W ciągu kilku miesięcy właściciel firmy, wielokrotnie zalegał z wypłatą wynagrodzenia. Kiedy dług urósł do 2.800 euro, przedsiębiorczy tomaszowianin wziął sprawy w swoje ręce. Przestał przyjmować zlecenia, a na poczet zaległości zabrał ze sobą ciężarowe auto. Firma  złożyła zawiadomienie o przywłaszczeniu samochodu. Zdarzenie zgłoszono policji, a  kiedy funkcjonariusze odwiedzili  kierowcę, ten bez oporu wskazał miejsce parkowania pojazdu i oświadczył, że chciał jedynie odzyskać zaległe wynagrodzenie