W-f, czyli SZKOLNA NUDA FIZYCZNA

0
214

I znowu lekcja w-f, i znów nauczyciel rzuci piłkę, a sam usiądzie w swoim kantorku i będzie popijał trzecią kawę. Przed zawodami, ewentualnie zajmie się tymi „lepszymi” a reszta osób albo ewakuuje się na chorobowe, albo spędzi kolejną nudną godzinę w „budzie”. A jeśli chcesz naprawdę się pokazać i „być kimś” w sporcie szkolnym, to musisz przychodzić na treningi lub zajęcia sportowe po zajęciach. W przeciwnym razie dla szkolnego super-trenera pod postacią nauczyciela w-f, czyli niespełnionego sportsmena jesteś niczym.

Oczywiście chcieć to móc, ale w natłoku dzisiejszych spraw i szkolnych zajęć nie wszyscy nadążają za sportową karierą. Rodzi się też pytanie, czy za ciągłym narzekaniem wuefistów na zbyt małą ilość zajęć wychowania fizycznego w szkole nie kryje się przypadkiem ich łatwe wytłumaczenie ze złej kondycji fizycznej młodych Polaków?

Wczoraj oglądałam program o otyłości ludzi w Polsce, zarówno tych starszych, jak i młodszych. Mówiono, że nasz naród ma coraz mniej ruchu, za to coraz więcej w żołądkach. W ślad za dorosłymi i ich złymi nawykami żywieniowymi idą oczywiście dzieci. Brak ruchu, niezdrowe odżywianie itp. symptomy współczesności powodują niepożądane skutki zdrowotne, objawiające się m.in. nadmierną otyłością lub co gorsza, patologicznymi skrzywieniami kręgosłupa. Te natomiast, jak twierdzi większość lekarzy mają wpływ na rozwój wielu innych chorób. Później się mówi, że schorowany, dorosły człowiek jest sam sobie winien bo nie zadbał o stan i kondycję swojego ciała.

Czy aby ktoś nie powinien mu w tym pomóc? Czy nie powinien go nauczyć, jak aktywnie spędzać czas?

Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu uczniowie chętnie uczęszczali na lekcje w-f. Dziś każdy kombinuje jakby z niego zwiać. Niby zwolnienia od rodziców, bóle brzucha, głowy itp. wymówki są najczęstszą przyczyną unikania nudnych zajęć. I trudno się temu dziwić. Siedzenie w domu czy ślęczenie na w-f to jedno i to samo.

Czy tak powinno być?

Moim i nie tylko moim zdaniem lekcje w-f powinny wyglądać inaczej. Nauczyciele  zdecydowanie bardziej winni przykładać się do zajęć i jednocześnie, skuteczniej angażować do nich wszystkich uczniów. Dotyczy to także nie odpuszczania leniwym i nie pobłażania „gwiazdorom”. A swoją drogą to szkoda, że w nowym systemie egzaminacyjnym nie uwzględniono sprawdzianów ze sprawności fizycznej. Może one zmobilizowałyby nauczycieli do aktywniejszej pracy nad zdrowiem fizycznym ich uczniów?

Miejmy nadzieję, że wraz z postępującą reformą polskiego szkolnictwa i zapowiadaną reformą sportu, coś się też zmieni w szkolnej rzeczywistości sportowej, a zwłaszcza w mentalności odpowiedzialnej za ten stan kadry nauczycielskiej.