„Marzec ’68” – Seans z Cyklu Kultura Dostępna

205

Jak zawsze najlepsze produkcje. Jak zawsze ambitne tematy.
Jak zawsze w rewelacyjnej cenie – tylko 10 zł. Projekt Kultura Dostępna zaprasza widzów sieci kin Helios na najbliższe pokazy, w ramach których zaprezentowane zostaną:
dwie komedie (w tym romantyczna), film z wielką historią w tle, sensacja oraz pełen muzycznych wzruszeń dramat.

Już w najbliższy czwartek, 15 września filmowa machina czasu przeniesie widzów do lat 70-tych, aby poznali historię trudnej miłości rozkwitającą w niełatwych czasach. Bowiem „Marzec ‘68” to protesty studenckie wywołane zakazem wystawiania „Dziadów” i przemówienia Gomułki, które przesądziły o represjach, masowej emigracji…

22 września widzowie znajdą się w samym środku gangsterskich porachunków za sprawą filmu „Krime Story. Love Story”. Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami jest jak współczesna ekranizacja „Romea i Julii”. Miasto gniewu, a w nim dzielnica, w której nikt nie ma lekko… Doborowa obsada i muzyka to mocne atuty tego filmu. W ostatni czwartek września zaprezentowane zostaną „Piosenki o miłości” – mocny głos polskiego kina. Ona jest skromną dziewczyną, on pochodzi z zamożnej rodziny. Ona śpiewa o tym, co jej w duszy gra, on marzy o wydaniu płyty, którą utarłby nosa sławnemu ojcu. Czy dwa tak różne brzmienia mogą się zestroić?

Projekt Kultura Dostępna jest częścią programu realizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którego operatorem jest NCK. Szczegółowe informacje czekają pod adresem: www.kulturadostepna.pl oraz www.helios.pl/kultura_dostepna.

„Marzec ’68” to film, do którego, jestem o tym przekonany, będziemy wracali. Krzysztof Lang, doświadczony twórca, autor m.in. „Prowokatora” czy „Strefy ciszy”, rekonstruuje wydarzenia Marca 1968 roku, nie w tonacji dokumentalnej czy martyrologicznej, ale z perspektywy uwikłanych w wielką historię młodych ludzi.

Marzec ’68 był wydarzeniem symbolicznym dla całego pokolenia. Z opowieści mojej mamy, uczestniczącej czynnie w wydarzeniach marcowych (była wówczas studentką w Krakowie), wiem, jak bardzo tamten czas odcisnął ślad we wspomnieniach młodych  ludzi.

Krzysztof Lang, w marcu 1968 roku angażujący się politycznie licealista, ma podobne wspomnienia, ale nie tylko o sentyment chodzi. Dzisiaj, w 2022 roku, w sytuacji wojny w Ukrainie, niepokojów politycznych i społecznych, taki film odbiera się jeszcze mocniej, głębiej.

Film jest uczciwy. Najpierw wydarzenia Marca ’68 – zaczyna się od zdjętych „Dziadów” Mickiewicza w reżyserii Dejmka, potem sytuacja zaczyna przyspieszać. Opowieść o wydarzeniach marcowych została ukazana z perspektywy dwojga młodych, zakochanych w sobie ludzi, dziewczyny i chłopca, zagranych żarliwie przez świetnie obsadzonych Vanessę Aleksander i Ignacego Lissa. Ich rodziny stają po dwóch przeciwnych stronach barykady. Rodzina pochodzenia żydowskiego i nomenklatura partyjna. Demony polityczne przeszkadzają miłości. Motyw Romea i Julii zaburzony został podziałem socjopolitycznym, nie rodzinnym, a ponura scena balkonowa odbywa się na zapuszczonym Dworcu Gdańskim. W miejscu, z którego pociągami odjeżdżali do Izreala Polacy, w większości zmuszani do tego wyjazdu, czujący się Polakami, wyrywani swojej ojczyźnie. Wstrząśnięta wydarzeniami marcowymi, Agnieszka Osiecka pisała w pięknej piosence śpiewanej przez Łucję Prus i Skaldów: „Czy też przeżyją, czy dotrwają? I ja żegnałam nieraz kogoś, I powracałam już nie taka, Choć na mej ręce lśniła srogo. Obrączka srebrna jak u ptaka”.

Krzysztof Lang, razem ze świetnymi współpracownikami, pokazuje polską rzeczywistość tuż przed „odlotem” z piosenki Osieckiej. Jeszcze trwają protesty, albo próby łagodzenia sytuacji, młodzi ludzie protestują, starsi zastanawiają się, o czym rozmawiać, jak mają się zachować, debatują, dyskutują, uciekają. Duszne Polaków rozmowy, a na tym tle dwoje młodych ludzi, którzy po prostu chcieli być ze sobą, chcieli się kochać. Nawet to im odebrano.

Pożegnania na Dworcu Gdańskim były rozdzierające. Raz jeszcze Agnieszka Osiecka: „I ja witałam nieraz kogoś / Chociaż paliły wstydem skronie, / I powierzałam Panu Bogu /  To, co w pamięci jeszcze płonie. / I ja witałam nieraz kogoś / Za chmurą, za górą, za drogą, / I ja witałam nieraz kogoś, / I ja witałam nieraz…”

Oglądając piękny film Krzysztofa Langa, myślałem cały czas o tym, żeby nigdy nie musieć  nikogo żegnać (ani witać) w taki sposób. Świat zasłużył na spokój.

Łukasz Maciejewski