Coraz więcej dzikich wysypisk śmieci

777
Pomimo, że polskie prawo reguluje takie przypadki na podstawie Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. 1996, nr 132, poz. 621 i 622) oraz Ustawy o odpadach (Dz.U. 2001, nr 62, poz. 628), które to nakładają na posiadaczy i zarządców terenu obowiązek dbania o jego czystość, proceder ten kwitnie w najlepsze. Wyrzuca się tam praktycznie wszystko i jak łatwo się domyśleć nie pozostaje to bez zgubnego wpływu na środowisko.

"Dzikie" wysypiska powodują poważne skażenie środowiska glebowego i wodnego. Deszcz padający na nie wymywa z odpadów różnego rodzaju toksyny i substancje trujące, przenosi je do gleby, oraz do wód gruntowych i powierzchniowych, co może zaowocować skażeniem wody pitnej, nawet w bardzo oddalonych miejscach od wysypiska. Wysypiska są potencjalnym źródłem zagrożenia epidemiologicznego, ze względu na możliwość występowania w odpadach wielu chorobotwórczych szczepów bakterii oraz grzybów. Mało tego, na "dzikie" wysypiska trafiają nierzadko odpady niebezpieczne takie jak zużyte baterie i akumulatory, resztki farb, lakierów, elektrolitów a nawet różnego rodzaju przeterminowane leki. Wszystko to stanowi poważne zagrożenie ponieważ zanieczyszczają glebę metalami ciężkimi, przez co w pobliżu takich wysypisk notuje się podwyższone  koncentracje cynku, miedzi, chromu, ołowiu, a w niektórych przypadkach nawet rtęci. Gnijące substancje organiczne powodują, prócz nieprzyjemnych zapachów też zanieczyszczenie powietrza siarkowodrem i metanem.
 

Ponadto takie wysypiska śmieci są zagrożeniem dla dzikiej przyrody, szczególnie niebezpieczne są sznurki z tworzyw sztucznych, w które łatwo zaplątują się zwierzęta. Sznurki wpijają się w skórę, ranią ją i blokują dopływ krwi do kończyn co kończy się poważnymi okaleczeniami a nawet śmiercią. Szacuje się, że co rok z powodu połykania woreczków foliowych ginie na świecie około 2 mln zwierząt.
Dodatkowo należy podkreślić, iż pozostawiane na obrzeżach dróg odpady szpecą nasz krajobraz, odstraszając turystów i wystawiając nam mieszkańcom Tomaszowa, niechlubne świadectwo.
Pamiętajmy, że rzucona w lesie plastikowa butelka rozłoży się dopiero po 500 latach, a aluminiowa puszka będzie istniała jeszcze przez kilka tysięcy lat. Walka z takimi wysypiskami nie jest łatwa. 
Postarajmy się zlikwidować choć jedno takie miejsce w naszym najbliższym sąsiedztwie a na pewno poprawi to nam samopoczucie i przede wszystkim przestanie oddziaływać niekorzystnie na środowisko naturalne. Za likwidację "dzikich" wysypisk odpowiadają samorządy, kwestie dotyczące tego pozostają w kompetencji gmin. To ich zadaniem jest utrzymanie porządku i czystości w gminach.  Zgłaszajmy więc "dzikie" wysypiska do Urzędu Miasta, wówczas zostaną podjęte stosowne działania zmierzające do ich usunięcia. W przypadku gdy, takie wysypisko znajduje się na terenie komunalnym musi ono zostać usunięte na zlecenie i koszt Urzędu Miasta. Natomiast gdy znajduje się ono na terenie prywatnym egzekucją obowiązku jego usunięcia zajmie się Straż Miejska.