Podział punktów w Łodzi. Widzew remisuje z Miedzią

304
Pierwsze minuty pokazały, że to spotkanie będzie inne od tego, które Widzew rozegrał ze Stomilem Olsztyn. Zespół gości, podobnie jak gospodarze, od początku grali otwartą piłkę. Na pierwszą bramkową okazję czekaliśmy do 9. minuty. Wtedy to na lewej stronie boiska znalazł się Mateusz Broź, który po ograniu dwóch piłkarzy Miedzi zdecydował się na strzał. Piłkę jednak z największym trudem sparował Aleksander Ptak. Przez pierwsze 15 minut Widzew osiągnął nieznaczną przewagę, ale poza akcją Brozia, nie zagroził bramce gości. Kolejne kilka minut należało do zespołu z Legnicy. Najpierw bardzo dobrze na przedpolu spisał się Dino Hamzić, który przeciął prostopadłe podanie, a następnie Patryk Szymański ograł jednego z defensorów Widzewa, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Krystian Nowak. W odpowiedzi kapitalną okazję do wyjścia na prowadzenie mieli podopieczni Włodzimierza Tylaka. W ogromnym zamieszaniu pod bramką Miedzi najlepiej znalazł się Marcin Kozłowski, ale potężny strzał z kilku metrów wychowanka Widzewa był minimalnie niecelny. Najlepszą okazję w pierwszej części łodzianie mieli w doliczonym czasie gry. Bardzo dobrą centrą popisał się najaktywniejszy widzewiak – Konrad Wrzesiński. W pełnym biegu do piłki wyskoczył Broź, ale po interwencji bramkarza gości piłka odbiła się od poprzeczki i opuściła boisko. Tą okazją łodzianie zakończyli bezbramkową pierwszą połowę.
Drugą połowę lepiej zaczęli widzewiacy. Jednak mimo prób budowania akcji, nie udało im się zagrozić bramce Ptaka. Później długo przy piłce utrzymywali się goście, ale rozgrywali piłkę głównie w środku pola, z czego nic nie wynikało. Pierwsza ciekawa akcja miała miejsce w 59. minucie i od razu powinna zakończyć się golem na 1:0. Po dośrodkowaniu w rzutu wolnego Bartłomieja Kasprzaka piłka spadła pod nogi Krystiana Nowaka. Ten oddał niecelny strzał, do którego prawie dopadł Mateusz Broź. Prawie, bo niestety zabrakło mu kilku centymetrów, aby wpakować piłkę do bramki. Mijały kolejne minuty, a akcji bramkowych nie było. Miedź bardzo długo utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła sforsować dobrze spisującej się obrony Widzewa. Ponadto pewnie w łódzkiej bramce grał Dino Hamzić. Łodzianie szukali swoich okazji przy stałych fragmentach gry, ale nie potrafili oni zagrozić bramce Ptaka po żadnym z nich. W końcówce meczu po dośrodkowaniu jednego z piłkarzy Widzewa, w polu karnym został przewrócony Boris Dosljak, ale sędzia nie dopatrzył się faulu. Chwilę później arbiter z Koszalina zakończył spotkanie.
 
Widzew Łódź – Miedź Legnica 0:0 (0:0)
Widzew Łódź: Hamzić – Kozłowski (77. Injac), Nowak, Pidwirnyj, Mroziński, Wrzesiński, Kasprzak, Augustyniak, Broź (65. Dosljak), Janiec, Duda
Miedź Legnica: Ptak – Zgarda, Midzierski, Woźniczka, Cierpka, Bartoszewicz, Garuch, Feruga (46. Kakoko), Szczepaniak (90. Machaj), Szymański (74. Lenkiewicz), Łobodziński
Żółte kartki: Kozłowski, Janiec, Injac, Duda (Widzew) Feruga, Bartoszewicz, Zgarda (Miedź)
Sędzia: Łukasz Bednarek (Koszalin)
Widzów: 4000
Foto: Tomasz Łasica (widzew.pl)
Źródło: www.widzew.pl