OSP w Królowej Woli świętuje 100-lecie. „Strażackie dzieci Pana Prezydenta”

501

„Wśród najbliższego otoczenia bratnich zespołów strażackich Ochotnicza Straż Pożarna w Królowej Woli przezywana jest żartobliwie „Dziećmi Pana Prezydenta”. Te „strażackie dzieci” Wysokiego Protektora korporacji strażackiej dzielnie się spisują, a za swój udział już przez dwa lata z rządu w marszu na szlaku Sulejówek-Belweder zasługują, aby im tu w imieniu ogółu strażactwa złożyć wyrazy podzięki, życząc zarazem, by ideologię wielostronnej pracy obywatelskiej strażactwa nadal owocnie umacniały.”

Taką, jakże pochlebną opinię o strażakach-ochotnikach ze wsi Królowa Wola oraz jej szczególnych związkach z Prezydentem R.P. – prof. Ignacym Mościckim wyrażono na łamach „Przeglądu Pożarniczego” z 30 marca 1930 roku. Wyjaśniono, że ta wieś sąsiadowała ze Spałą – letnią rezydencją I. Mościckiego. Dlatego na tutejszych strażakach w dużej mierze spoczywał obowiązek zapewnienia ochrony prezydenckiej siedziby przed pożarami. Zarazem podkreślono, że w podzięce za to dostojny lokator Spały wspierał duchowo i materialnie straż pożarną w Królowej Woli.

Z pewnością takie wsparcie bardzo pomagało młodej, bo liczącej wtedy zaledwie dwanaście lat, straży pożarnej w tej wsi. Jak bowiem wynika z oficjalnych dokumentów, utworzenie OSP w Królowej Woli nastąpiło 18 kwietnia 1918 roku, a więc jeszcze na pół roku przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

Patriota – muzyk – pożarnik

Kapelmistrz Józef Wilczak (pośrodku II rzędu) z orkiestrą włościańską w Królowej Woli. Zdjęcie z 1917 roku. Archiwum OSP Królowa Wola
Kapelmistrz Józef Wilczak (pośrodku II rzędu) z orkiestrą włościańską w Królowej Woli. Zdjęcie z 1917 roku. Archiwum OSP Królowa Wola

Inicjatorem utworzenia straży pożarnej w Królowej Woli był miejscowy nauczyciel Józef Wilczak. Ze wszech miar zasługuje on na miano nietuzinkowej postaci, nacechowanej patriotyzmem, społecznikowską pasją i wielką miłością do muzyki. Urodził się w 1867 roku we wsi Sierzchowy (pow. rawsko-mazowiecki) jako syn miejscowego organisty. Odebrał staranne wykształcenie w domu i zaczął naukę w tomaszowskiej szkole, tzw. aleksandrówce. Został z niej jednak wydalony przez carskie władze za posiadanie książki o historii Polski.

Nie mogąc kontynuować nauki w rządowych szkołach rozpoczął prywatną edukację muzyczną. Dzięki dobrym nauczycielom i swoim wybitnym uzdolnieniom mógł znaleźć w 1898 roku swoją pierwszą pracę jako kapelmistrz orkiestry przy parafii św. Antoniego w Tomaszowie. Kościelna orkiestra działała następnie pod szyldem tomaszowskiej straży pożarnej. Po jednym z jej koncertów w tzw. Szwajcarskiej Dolinie kapelmistrz został aresztowany za wykonanie polskich utworów patriotycznych i osadzony na kilka miesięcy w areszcie. Niedługo potem zaangażował się w organizację strażackiej orkiestry w Smardzewicach.

Kolejny rozdział życia J. Wilczak związał z Królową Wolą, gdzie w 1915 roku został kierownikiem i nauczycielem wiejskiej szkółki. Po dwóch latach założył tutaj orkiestrę włościańską i chór. Jednocześnie aktywnie włączył się w wir działalności niepodległościowej, działając w POW i prowadząc werbunek do legionów Piłsudskiego.

Jak się rzekło, w 1918 roku J. Wilczak skutecznie zachęcił mieszkańców Królowej Woli do zorganizowania własnej straży pożarnej. Został prezesem zarządu nowo powołanej OSP, w skład którego weszli również: Adam Pluciński (naczelnik), Walenty Kowalski (skarbnik) i Stanisław Iskierka (gospodarz). W składzie OSP znalazła się także orkiestra, utworzona wcześniej przez J. Wilczaka.

Rok później, w obliczu zagrożenia Polski przez Rosję sowiecką, J. Wilczak ochotniczo wstąpił do I Pułku Piechoty Legionów. W czerwcu 1920 stanął w obronie Ojczyzny walcząc z bolszewikami z karabinem w ręku m.in. podczas wyprawy na Kijów.

W 1925 roku J. Wilczak został przeniesiony do cywila i powrócił do Królowej Woli. Nadal zabiegał o gospodarczy i kulturalny rozwój tej wsi, jednocześnie prowadząc strażackie orkiestry w Tomaszowie, Białobrzegach i Smardzewicach. Po wojnie był kapelmistrzem ostatniej z nich aż do swojej śmierci w 1953 roku.

Leofon z marszu Sulejówek-Belweder

Jeszcze w latach 60. ub. wieku straż z Królowej Woli jeździła do pożarów wozem konnym. Archiwum OSP Królowa Wola
Jeszcze w latach 60. ub. wieku straż z Królowej Woli jeździła do pożarów wozem konnym. Archiwum OSP Królowa Wola

Chociaż utworzona w 1918 roku straż pożarna w Królowej Woli miała już orkiestrę, to jednak jej najpilniejszą potrzebą była własna remiza. Nie mając na to żadnych funduszy członkowie straży zbudowali ją własnymi rękami z pozyskanego samodzielnie drewna. Był to pierwszy wielki sukces w dziejach tej straży.

Jej sytuacja znacznie się polepszyła po objęciu w 1926 roku przez I. Mościckiego urzędu Prezydenta RP. Szczególnie upodobał on sobie Spałę i jej okolice. Był pomysłodawcą utworzenia wzorcowego „regionu spalskiego”, obejmującego 9 okolicznych wsi i służącego szerzeniu w nich oświaty, kultury i nowoczesnych form rolnictwa. Szczególną estymą prezydent I. Mościcki darzył właśnie Królową Wolę. Przy jego wydatnym wsparciu zbudowano w tej wsi okazały Dom Ludowy. Po kilku latach nieopodal stanął nowoczesny budynek szkolny wraz z mieszkaniami dla nauczycieli.

Nie przypadkiem też w 1928 roku na czele zarządu tutejszej OSP stanął niezwykle energiczny i rzutki zarządca spalskiej rezydencji Prezydenta RP – kapitan Tadeusz Ropelewski. W tym wyjątkowym roku strażacy-ochotnicy otrzymali swój pierwszy sztandar, a także motopompę. Jednak najcenniejszym nabytkiem była zbudowana przez nich po kilku latach nowoczesna, jak na tamte czasy, murowana remiza.

Swoimi osiągnięciami na niwie pożarniczej i kulturalnej strażacy-ochotnicy z Królowej Woli chwalili się często podczas licznych uroczystości w prezydenckiej Spale. Uczestniczyli także w różnych pokazach i zawodach ogólnopolskich, odnosząc w nich znaczące sukcesy.

W 1928 roku drużyna OSP z Królowej Woli oddała hołd marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, biorąc udział w marszu Sulejówek-Belweder. Była wtedy pierwsza spośród trzech startujących drużyn strażackich. Nie zabrakło jej na tym marszu w następnym roku. Również zajęła w nim jedną z czołowych lokat.

Drużyna OSP z Królowej Woli przodowała także na trasie marszu Sulejówek-Belweder w 1931 roku. W nagrodę otrzymała leofon (przenośny sygnalizator dźwiękowy) od Prezesa Zarządu Głównego OSP, zarazem wojewody warszawskiego – Stanisława Twardo.

Przedziwnym zrządzeniem losu właśnie to trofeum stało się swoistym „wehikułem czasu” w 100-letniej historii OSP w Królowej Woli. Chociaż przywieziony 87 lat temu z Warszawy leofon przetrwał zawieruchę wojenną, to w zagadkowych okolicznościach trafił przed kilkunastoma laty na… skład złomu w Tomaszowie. Był mocno pognieciony i zdekompletowany, ale zachował wyrytą dedykację z 1931 roku. To dzięki niej ocalał, by po pieczołowitym odrestaurowaniu stać się dzisiaj jednym z najcenniejszych eksponatów nowo utworzonej izby pamięci OSP w Królowej Woli. Znalazł się w niej obok konnego wozu strażackiego, służącego niegdyś miejscowym strażakom, oraz wielu innych okazów dawnego sprzętu pożarniczego, pamiątek po orkiestrze strażackiej oraz historycznych dokumentów i zdjęć, obrazujących 100-letnią historię tutejszej OSP.

W izbie pamięci i na kartach książki

Twórcy Izby Pamięci OSP w Królowej Woli. I rząd od lewej: Anna Suska, Jan Kuta, Jerzy Iskierka, Witold Kamiński, Karolina Iskierka. II rząd: Mirosław Suski, Damian Pełka, Bogdan Wójciak. Foto: Agnieszka Ciołak

Jak najgodniejsze uczczenie swojego jubileuszu, ściśle związanego ze 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości, uznali za punkt honoru wszyscy obecni i byli członkowie OSP w Królowej Woli wraz z całą społecznością wsi. W przygotowaniach, kierowanych przez obecnego prezesa zarządu OSP – Jerzego Iskierkę, prym wiedli: Witold Kamiński (wiceprezes zarządu), Edward Wolak (kierowca OSP), Mirosław Suski (gospodarz OSP), Bogdan Wójciak (skarbnik OSP) Ireneusz Piątkowski (sekretarz OSP) oraz Jan Kuta (sołtys Królowej Woli).

Efektem ich starań oraz wielu innych ludzi i instytucji, oprócz wspomnianej wcześniej izby pamięci, jest gruntowny remont obecnej strażnicy oraz zagospodarowanie terenu wokół obiektów OSP i Domu Ludowego. Trwałym śladem jubileuszu stała się także książkowa publikacja o historii straży-jubilatki, opracowana przez Tomasza Iskierkę. Wiele serca, inwencji i trudu w zebranie materiałów źródłowych do tej książki i do nowej kroniki OSP włożyła Karolina Iskierka.

Dodajmy, że jubileuszową uroczystość w dniu 1 września uświetniło otwarcie wspomnianej wcześniej izby pamięci, a także odsłonięcie tablicy poświęconej zmarłym członkom tutejszej OSP w latach 1918-2018. Z pewnością nad sobotnim świętem w Królowej Woli unosił się także duch prezydenta Ignacego Mościckiego.

Andrzej Kobalczyk