Wrzesień 1939. Inowłódz-Dęborzeczka.

Popołudnie dnia 6 września. Miejsce: Skansen Rzeki Pilicy. Godzina: 16.00. Upalne lato, takie jak 69 lat temu. Polscy ułani pięknie prezentujący się na dostojnych koniach. Szable lśniące w słońcu i …piękne dziewczę witające ich mlekiem i chlebem przy drewnianym domku w Dęborzeczce. W tle słychać znaną piosenkę: „Przybyli ułani pod okienko”. Gdyby nie niepokojące głosy wydobywające się z megafonu zapowiadające natarcie nieprzyjaciela, byłby to sielankowy widok wprost z obrazów Wojciecha Kossaka.     

                                                                                                                
 
Nagle akcja zaczyna przybierać tempa. W tle już pierwsze wybuchy, już pierwsze oznaki tej krwawej, bestialskiej wojny. Słychać dźwięki nalotu. Uciekają cywile, mieszkańcy wsi. Nie liczy się już pochodzenie społeczne czy zasobność majątkowa. Wobec praw wojny wszyscy są równi.                   

Naszym oczom ukazują się polskie oddziały walczące pod dowództwem ppłk. dypl. Jana Kruka-Śmigli, dowódcy 85 pp należącego do 19 dyw. piechoty w składzie armii odwodowej „Prusy”. Rozpoczynają się strzały, są już pierwsi ranni. Niemcy strzałem z działka przeciwpancernego podpalają drewnianą chatkę i docierają do drewnianego spichlerza.                                       

Widzowie obserwują działania wojenne, które miały miejsce na terenach Inowłodza. Kiedy niemieccy żołnierze przygotowują się do obrony, wystawiając warty i armatki, w zaroślach pojawiają się już polscy żołnierze. „A więc wojna. (…)Wszyscy jesteśmy żołnierzami.” chciałoby się rzec za słowami prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. Niemcy nie spodziewali się tego ataku. Mimo, że go odparli to i tak ponieśli znaczne straty.       

                                                 

Nastepnie akcja przenosi się do wsi Dęborzeczka. Kolejną scenę rozpoczyna wjazd niemieckiego auta generalskiego. Polscy żołnierze atakują niemiecką kolumnę jadącą z Rawy Mazowieckiej. Poligon skansenowski zamienia się w pole bitwy. Słychać już tylko wystrzały, wybuchy, okrzyki niemiecki i polskie. Zarówno po jednej jak i po drugiej stronie walczą żołnierze nie tylko z wrogiem, ale i z własnym lękiem. Wojna nie wie, co to tchórzostwo.                                        

Sukcesem dla polskiego oddziału podczas tej bitwy było zabicie generała SS, brigadefuhrera von Rettiga. Kilku żołnierzy niemieckich wzięto do niewoli. Jednak wypuszczono ich, po to, aby dali świadectwo, że atak wykonali polscy żołnierze. I ostatnia scena: polska wolontariuszka opatrująca rannego niemieckiego żołnierza. Cisza…w tle słychać piosenki patriotyczne.                           

Odtworzone w Skansenie Rzeki Pilicy wydarzenia dotyczą działań wojennych mających miejsce w dniach 10 i 11 wrzesień na terenach nadpilickich. W widowisku historycznym wzięły udział następujące grupy rekonstrukcyjne: „Batalion Tomaszów”, "51 PPSK – Iłża", "SGO Narew – Łomża", „17 Infanterie – Division” oraz debiutujący w Skansenie polscy ułani z GRH 22 pułku ułanów podkarpackich – oddział Ciepielów.                                    

Dla podkreślenia dramatycznych wydarzeń oraz uwydatnienia realiów tamtych czasów w rekonstrukcji posłużono się historycznymi pojazdami: autentyczną ciężarówkę wojskową opel-blitz, replikę niemieckiego samochodu pancernego SdKfz 231, zabytkowym autem generalskim, armatą przeciwpancerną i wojskowymi motocyklami. 

                                         

„Widowisko przypomina film wojenny na żywo. Jednak jest trudniejsze do zrealizowania, gdyż nie ma powtórek” podsumował pomysłodawca rekonstrukcji i zarazem dyrektor Skansenu Rzeki Pilicy Andrzej Kobalczyk. Widowisko nie odbyło by się bez pomocy młodzieży ze Związku Strzeleckiego "Strzelec", Ceramiki Paradyż, Hieronima Nawrockiego czy Jerzego Starosty. 

Kolejna rekonstrukcja historyczna w Skansenie Rzeki Pilicy już w styczniu 2009 roku.

Więcej zdjęć w naszej fotogalerii.